niedziela, 22 kwietnia 2012

dekupażowanie

jakiś czas temu (aż się nie chce wierzyć, że to juz miesiąc) na spotkanku z dziewczynami miałam okazje pierwszy raz podekupażować (dzięki olu i Wam dziewczynki) okazało się, że nie taki diabeł straszny, ale roboty z tym to trochę jest. No i niestety nie powiem, by w moich do wszystkiego ciągnących rękach urodziło się uczucie do tej techniki, ale, ale na pewno jeszcze popróbuję, bo nagle się okazało, że w domu mnóstwo rzeczom przydałby się nowy wygląd. A fakt faktem, że w ogólnym rozliczeniu technika to nie jest zbyt droga sprawa, a efekty (oczywiście jeśli chodzi o mistrzynie tego rzemiosła) bardzo efektowne :D no nic - fotki oczywiście też są: tu ja podczas twórczej pracy, skupiona i cierpliwa (jak nigdy)
nadal w trakcie tworzenia
no i efekty

7 komentarzy:

Alexandra pisze...

Wspaniałe początki :) :)

JaMajka pisze...

Efekty wspaniałe :)

Oleander pisze...

Hiihi:) Fajnie, że się choć trochę spodobało. Bo Twoje prace wyszły cudownie :*

Ewa pisze...

super :) mnie kusi, ale na razie nie cierpię na nadmiar czasu ;)
cieszę się że się zakumplowałaś z moją ślimaczynką ;))

Deilephila pisze...

Swietne prace:D

marta pisze...

Kochana, pamiętaj, że na Twoje dekupażowe podboje czeka moja kawalereczka :)
p.s. Prześliczne zdjęcia :) :*

Polcia pisze...

również uważam, ze początki bardzo dobre.

dziękuję za udział w moim candy.
pozdrawiam.