Wiem, wiem - pewnie macie dosyć jedzonka - ale ja się przyznam, że tak dużo wcale nie zjadła i jestem z siebie dumna, o tak!!!
mówiłam (he - pisałam), że będę baby piekła i upiekłam - efekt taki
a po ozdabianiu taki ;)
doniczki, a w nich babki, były upominkami zajączkowymi
była też pascha - pierwszy raz robiłam i w ogóle pierwszy raz jadłam i powiem Wam, że pychotka - coś czuję, że narodziła się u mnie nowa tradycja i pascha będzie już co roku (niestety - ale dokumentu brak)
ale wypie(sz)czone zajączkowe prezenty :) mniam!
OdpowiedzUsuń na zawszeŚwietny pomysł na prezent - brawo! ;o)
OdpowiedzUsuń na zawszejuż Ci napisałam o Twoich babach, ale odpowiem Ci na temat mojej kolekcji, że ostrzę sobie zęby na następne pojemniczki na picie ;) Póki co chodzę koło nich i się "zalecam", ale w końcu nie wytrzymam ;) boję się tylko co powie mój szanowny małżonek bo już patrzy na tą moją manię z politowaniem...
OdpowiedzUsuń na zawszeMniam.... kusisz... głodna się robię:P
OdpowiedzUsuń na zawszeO.
http://scrap-heaps.blogspot.com