sobota, 26 marca 2011

moja pierwsza...

... kopertówka. Do tej pory wzbraniałam się przed tym typem, jak tylko mogłam. Nie wiedziałam, że jej zrobienie jest takie proste!!! Niesamowicie proste :D:D
Za sekundkę ją przedstawię, ale gwoli wyjaśnienia... Wiem, że idealna nie jest :D, ale możecie sobie myśleć, co chcecie, mnie i tak się bardzo podoba. Aczkolwiek Wasze zdanie też się dla mnie bardzo liczy - więc krytykować, ile wlezie :D:D:D

No i pierwszy raz użyłam świadomie koloru czarnego - wiem - żaden wyczyn, ale do tej pory też nie znalazłam dla niego zastosowania :D

No dobra - oto koperta (mnie by bardzo ucieszyła zawartość, bo tam karnet na masaż ajurwedyjski - eh przydałoby się. Ale tym razem to prezent dla mamy na urodzinki - należy się jej, a co??!!) Tylko, czy się spodoba ???



mama lubi aniołki...



czy ja coś ostatnio wspominałam o wiośnie??...

5 komentarzy:

Ewa pisze...

moim zdaniem bardzo wysmakowane i nieprzesłodzone dzieło :) wszystko takie... dopieszczone...
uważam, że opakowanie jest równie ważne jak zawartość - myślę, że Mamie się spodoba i jedno, i drugie :)

kamarek pisze...

Piekna kopertowka.

burana25 pisze...

Wg mnie słodkie, ale w bardzo dobrym guście ;-))) Coś takiego chciałoby się mieć w domu i cieszyć tym oczy ;-)

alina pisze...

Bardzo fajna i słodka:)

Ewelina pisze...

Bardzo fajna:). Mamie na pewno się spodoba:)