niedziela, 11 kwietnia 2010

mniam, mniam...

pierwsza w tym roku drożdżówa - wyszła!!!! aż mi się w blasze nie mieściła : )około 12 cm wysokości




żadnego przepisu nie mam - zawsze raczej na oko robię:
* prawie kilo mąki
* prawie dwie szklanki cukru
* drożdże - całe 10 dag - chyba jedyna miara, jaką znam :):)
* jedno jajko
* dwa żółtka
* pół Kasi :)
* i około 2 szklanki mleka

na górę mrożone śliweczki - ale zdecydowanie świeżutkie są lepsze, no ale gdzie ja o tej porze znajdę świeżutkie?? muszę się uzbroić w cierpliwość do lata :(
no i kruszonka, i lukier - duuuużo lukru - chociaż ja za nim nie przepadam, to dla mężula musi być duuużo (lukier z białek i cukru pudru - wychodzi taki śnieżnobiały i gęsty - według mnie najlepszy)

3 komentarze:

Duś pisze...

O kurcze jaka smakowita! Mniam! Zapisuę Cię na wymiankę ;* czekaj na emaila ode mnie;)

Kurio pisze...

to był cios poniżej pasa ;) patrząc na takie smakowitości od razu zachciewa mi się słodkiego ;D
jak mogłaś... ;p

pysznie

IDA pisze...

Uwielbiam drozdzowke :) Zazdroszcze, ze potrafisz zrobic ja na oko ;) i ten lukier... :)