ale koniecznie buciki nieprzemakalne muszę zdobyć...
ale co jeszcze niespotykane - udało mi się na spacer namówić i męża i kicurrę. trochę zmarzła, ale pohasała sobie i teraz słodko na kanapie się wyleguje...
a na dowód, że kiciurra wyściubiła nosek zza drzwi poniższe zdjęcie łapki mojego "tygryska" :)
0 komentarze:
Prześlij komentarz