sobota, 30 stycznia 2010

nadal zimowo

zawiało, zaśnieżyło, ale i tak poszłam dziś na spacerek. ku mojemu zdumieniu nie było tak źle.
ale koniecznie buciki nieprzemakalne muszę zdobyć...


ale co jeszcze niespotykane - udało mi się na spacer namówić i męża i kicurrę. trochę zmarzła, ale pohasała sobie i teraz słodko na kanapie się wyleguje...
a na dowód, że kiciurra wyściubiła nosek zza drzwi poniższe zdjęcie łapki mojego "tygryska" :)

Brak komentarzy: